• DAMSKI I MĘSKI PUNKT WIDZENIA CZYLI MAŁŻEŃSKI EKSPERYMENT

    Mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja poszłabym dalej i powiedziałabym, że punkt widzenia zależy od tego co masz między nogami... Jesteśmy z M razem od 11 lat. Jakby nie patrzeć - to 1/3 mojego nader ciekawego (tiaaa...) życia, nie dziw więc, że znamy się jak łyse konie. ALE! Zanim dotarliśmy do obecnego etapu, w którym to jedno z nas siedzi na sedesie, a drugie stojąc obok myje zęby, przeszliśmy długą i wyboistą drogę. Od moich wcześniejszych porannych pobudek na lekki makijaż i uczesanie włosów, które pozornie miały wyglądać na roztrzepane podczas snu, przez spanie w wałkach na głowie, zabezpieczonych purpurową siateczką trzymającą je w ryzach ( M wciąż ma ciarki na samo ich wspomnienie), aż do chwili obecnej. Normalne. A jak ta droga się zaczęła? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Operacja "Choinka" czyli krótki film z przymrużeniem oka

    - Mamo, a jak to było? - Duża J przerwała mi w tapirowaniu włosów. - Ale że co konkretnie? - zapytałam i sięgnęłam po lakier super strong i mega volume. - Noo...właśnie nie pamiętam. Bagabaja? - Bagabaja? - zrobiłam echo - Nie mam pojęcia co to jest. - Albo chyba bagajaba...tak to było? Kaszlnęłam i ręką rozgoniłam chmurę krążącego w powietrzu lakieru. Szykowałam właśnie charakteryzajcę do kolejnej sceny filmu, w którym nie tylko grałam, ale który również wyreżyserowałam i nakręciłam...w zasadzie nakręcił go M kamerą przytwierdzoną do swojej głowy i aparatem postawionym na desce do prasowania. To była niskobudżetowa produkcja... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Bunt dwulatka. Egzorcysta potrzebny od zaraz!

    Kiedyś sądziłam, że bunt dwulatka w wykonaniu mojej starszej córki, polegający na położeniu się na podłodze i tupnięciu nóżką, z pewnym niezadowoleniem mówiącej "nie nie nie", jest właśnie tym buntem, o którym można wszędzie przeczytać. Jak to życie wszystko weryfikuje... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Czy kobiety są bardziej skomplikowane od mężczyzn?

    Powszechnie wiadomo, że kobiety są skomplikowane. Tak przynajmniej donoszą różne portale, uczeni, nieuczeni i komicy. Podobno nasz mózg i mózg mężczyzny to całkiem różnie od siebie działające organy. Podobno my jesteśmy w stanie robić kilka rzeczy naraz, a mężczyźni nie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Skończę jak Hanka Mostowiak

    Będę szczupła, jędrna i wiecznie młoda. Gęstym, mocnym, lśniącym włosiem i gładką cerą, będę olśniewać przechodniów, paradując dumnie z córkami pachnącymi mydlanymi perłami. Bogatsza w wiedzę na temat okiełznania charakternych dzieci, wychowam je najlepiej jak potrafię, a przy tym zawsze będzie mi ciepło, w stopy szczególnie. Wszystko to dzięki Wam! Cofnijmy się jednak nieco w czasie... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Poszłam raz na dziki

    Dawno temu... - I zapamiętaj synu wszystkie wskazówki, które tobie dziś dam - powiedział ojciec do chłopaka siedzącego obok na ambonie - W końcu za kilka lat sam będziesz chodził na polowania. - Dobrze tato. Zapamiętam - odpowiedział nastolatek. Noc była ciepła, a księżyc w pełni rozświetlał tętniący życiem las. Siedzieli w milczeniu i wypatrywali sygnałów wskazujących na przebywanie dzików w gęstych zaroślach. Dzień wcześniej wysypali kukurydzę na nęcisko, więc prędzej czy później zwierzyna powinna się pojawić. - Słyszysz ten dźwięk synu? - Yyy...Jaki? - Takie rytmiczne buczenie. Coś jakby deer...deer...albo dzyyyr...dzyyyr - A tak, słyszę. To jest... - To jest właśnie synu derkacz. Niełatwo go spotkać, więc wsłuchaj się w ten odgłos. Słyszysz? - To nie derkacz tato - syn sięgnął ręką do kieszeni i wydobył z niej wibrujący telefon - Mama dzwoni... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dobrze, że nie zostałam weterynarzem...

    W naszym domu zawsze było jakieś zwierzę. Pies, rybki, świnki morskie, chomiki, zeberki, od wczesnych lat dziecięcych towarzyszyły nam w dorastaniu, ucząc nas odpowiedzialności. Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego zetknięcia ze śmiercią pupila. Miałam wtedy kilka lat, przyjechała właśnie do nas rodzina w odwiedziny, a piękna, biała zeberka o pomarańczowym dzióbku, tak najzwyczajniej w świecie sobie zdechła. Być może tęsknota za partnerem, który kilka dni wcześniej nawiał przez niedomknięte drzwiczki i otwarte okno, była zbyt duża, a być może osiągnęła po prostu wiek żegnania się z ziemskim pado...z metalową klatką. W każdym razie, cokolwiek było przyczyną jej zgonu, przysporzyło mi wiele smutku. Smutku tak ogromnego, że nie dopuszczałam do swojej dziecięcej głowy faktu zejścia ptaka z tego świata i wyjęłam truchło ze śmietnika, bawiąc się nim przez resztę dnia. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zawsze z tobą mamo!

    W ubiegły weekend Duża J miała swój pierwszy w życiu wyjazd na dwudniowy mini obóz harcerski. Kilkanaście kilometrów wędrówki z pieśnią na ustach, nocleg na karimatach w niewielkim ośrodku i własnoręcznie przygotowywane posiłki (czyt. kanapki). Brzmi fajnie - dla dziecka. Dla matki wiąże się to z wyobrażeniem potwornego mrozu w nocy, płaczem z tęsknoty biednych, małych dzieci i zapaleniem płuc wywołanym spaniem na podłodze. Podczas gdy ona cieszyła się z powodu wycieczki, ja starałam się odpędzić koszmarne wizje, które serwowała mi moja wyobraźnia. Oczywiście już w dniu jej wyjazdu żałowałam, że zgodziłam się na to... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze

    Był początek września. Właśnie wróciłam z Dużą J z apelu, na którym wysłuchałyśmy kilkunastu wspaniałych i ważnych ( nieprawda ) przemówień. Poznałyśmy wychowawczynię, klasę, bla bla bla... Dostałam listę wyprawkową, zadzwoniłam do tego ptaka od brakującego siana i po kilku minutach pieniądze były na moim koncie. Tak, mój M to solidna firma, a i zwracać nie trzeba. Wystarczy micha ciepłego mięsa codziennie i rata spłacona. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Życie dziecka jest przerąbane!

    Mam 35 lat, stałą pracę w korporacji, którą nawet lubię i własne auto. Wprawdzie nie jest to Mustang, ale Oplem też da się jeździć. Nie mam dziewczyny. W tym wieku nie zamierzam angażować się w stały związek. Właśnie teraz jest dla mnie doskonały czas na realizację siebie, weekendowe szaleństwa i jednorazowe partnerki. Jestem zadowolony z życia, które prowadzę i do czterdziestki nie zamierzam niczego w tym temacie zmieniać. W zasadzie - nie zamierzałem. Wszystko zmieniło się kilka lat temu, gdy właśnie wracałem z przerwy na lunch. Jakiś pieprzony niedzielny kierowca staranował mnie na przejściu dla pieszych. Nie było nawet czego ratować. Pękł mi kręgosłup, jakiś pręt przebił głowę... Wiele nie widziałem, bo od razu znalazłem się w dziwnym miejscu. Dookoła było biało, sterylnie, rzekłbym - puchowo. CZYTAJ WIĘCEJ