O autorze
Kochająca matka i wyrozumiała żona... Do głowy by jej nie przyszło, że posiadanie dwóch córek doprowadzi ją do stanu, w którym tylko ekshibicjonizm pozwoli jej utrzymać równowagę psychiczną...
Jedną nogą wkracza w 30-ty rok życia, a drugą z bólem stąpa po rozsypanych po całym domu klockach. Jedną ręką jest z powrotem w pracy, a drugą wciąż tkwi w pampersach, smoczkach i nocnych pobudkach na butlę mleka...lub na samo przytulenie...lub z bliżej nieokreślonego powodu. Jednym okiem pilnuje, by napisany przeze nią tekst był spójny, a drugim odsypia nocne spacery do pokoju córek.
Tu psioczy na dzieci, na męża, na bałagan w domu i chroniczny nadmiar kilogramów. Tu obowiązuje dystans i stałe przymrużanie oka. Tu wszyscy mają się dobrze bawić. I Wy i ona.

Operacja "Choinka" czyli krótki film z przymrużeniem oka

- Mamo, a jak to było? - Duża J przerwała mi w tapirowaniu włosów. - Ale że co konkretnie? - zapytałam i sięgnęłam po lakier super strong i mega volume. - Noo...właśnie nie pamiętam. Bagabaja? - Bagabaja? - zrobiłam echo - Nie mam pojęcia co to jest. - Albo chyba bagajaba...tak to było? Kaszlnęłam i ręką rozgoniłam chmurę krążącego w powietrzu lakieru. Szykowałam właśnie charakteryzajcę do kolejnej sceny filmu, w którym nie tylko grałam, ale który również wyreżyserowałam i nakręciłam...w zasadzie nakręcił go M kamerą przytwierdzoną do swojej głowy i aparatem postawionym na desce do prasowania. To była niskobudżetowa produkcja...

- Nie znam takiego słowa jak "bagajaba" - powróciłam do rozmowy z córką - Może chodzi ci o...- przełknęłam ślinę, wymyśliłam szybką odpowiedź, która nieco mijała się z prawdą i po cichu powiedziałam - ...chodzi ci o bunga bunga?
- Tak! Chyba tak. - podrapała się po głowie - Nie wiem... A co to te bunga bunga?
- To taki...to taki włoski taniec. O to chciałaś mnie zapytać? - wzięłam pędzel do makijażu i zaczęłam pokrywać całą twarz czarnym cieniem.
- Nie. Chodzi mi o tę wiedźmę latającą na miotle.
- Aaaa, masz na myślę Babę Jagę, tak?
- O! Właśnie! To chciałam ci powiedzieć, że teraz wyglądasz jak Baba Jaga.

No cóż. Miała być charakteryzacja na ofiarę wybuchu, wyszła Baba Jaga. Ala jak już wspominałam wcześniej - film niskobudżetowy i takie tam...

***

W piątek swoją premierę miały "Gwiezdne Wojny". Cały świat żył...i żyje nadal tym filmem, którego żadnej części nie miałam jeszcze okazji...właściwie chęci obejrzeć, ale po recenzjach rozpływających się nad zajebistością tegoż filmu, postanowiłam skusić się i wybrać do naszego miejskiego kina, aby obejrzeć tę niewątpliwie dochodową produkcję. Oczywiście jak zaczną u nas ją grać. Ale ja nie o tym.
Chciałam Was poinformować, że to nie koniec premier. W ramach podziękowań za to, że jesteście, za to, że przybywacie, za to, że trwacie przy mnie i czytacie te brednie, które wypisuję, podobnie jak w zeszłym roku i w tym roku postanowiłam stworzyć dla Was wyjątkowy (mam nadzieję) prezent.

Ale pozwólcie na krótkie wprowadzenie...
Choinka plus dzieci równa się niepewność o jej dotrwanie do nowego roku, nagromadzenie bombek po jej jednej stronie, głównie na wysokości dziecięcych rączek, a łańcuchów po grugiej - też na wysokości dziecięcych rączek. To bombki walające się po podłodze równie często co klocki lego, choć sprawiające mniej bólu przy nadepnięciu (jak ktoś lubi chodzić po szkle ofkors).
Natomiast choinka plus dzieci, plus kot, równa się dzień świstaka. Pozbierawszy wieczorem ze wszystkich kątów bombki i łańcuchy i zawiesiwszy je z powrotem na drzewku, po obudzeniu się dnia następnego odkrywasz, że choinka ponownie jest całkiem goła i trzeba ją ubrać na nowo. I poodkurzać rozsypane igły, które spadły, gdy kot w nocy próbował dotrzeć na sam czubek. Ale magia świąt i takie tam, więc cóż począć...
Dlatego w tym roku postanowiłam (z niewielką pomocą M) przygotować dla Was filmik z tymże właśnie drzewkiem w roli głównej. Oczywiście z nutką humoru (mam nadzieję).
Aby zachować pozory otrzymania prezentu, proponuję położyć najpierw komputer/tablet/smartfon pod choinką i udając zdziwienie oraz ogromną radość, rozpakować (odtworzyć) filmik.
Tyle gwoli długiego wstępu. Ja Wam dziękuję za ten rok, jesteście cudowni, kochani i niepowtarzalni i wszystkim blogerom życzę takich czytelników!
Wszelkie opinie, komentarze, ochy, achy czy może "Co to za shit?!" - piszcie śmiało!


Także ten...Nie przedłużam. ENJOY.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...